Nie przynależny
nigdzie
kosmopolita miast
i ogrodów
adoptowałam
małą ulicę
sprzeczności
na której
brzydota z pięknem
harmonia z chaosem
wiodą na co dzień
kłótnię gwarną
hałaśliwą i zbędną
hałaśliwą i zbędną
Chodząc tą ulicą
przez dni czarne i
białe
z rekami i nogami
zmęczonymi
od dźwigania
plecaka złudzeń
patrzyłem jak
dźwięczały
wypadając z niego
na bruk
A plecy ciężkie i proste
głuche
głuche
nie chciały ugiąć
się
abym mógł
pozbierać
je podnieść
Rumour Cubes - Tempus Fugit

pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
UsuńIleż to marzeń i nadziei zostało wdeptane w bruki ulic nogami tych którzy snuli...?
OdpowiedzUsuńTak, nasze marzenia wdeptuje w bruk tłum chodziarzy dookoła, tak bardzo realny jak czasem obojętny i niszczący. Ale gubimy je sami.
UsuńPiękny. Po co masz zbierać złudzenia? Niech sobie leżą i gnuśnieją:)
OdpowiedzUsuńW sumie prosty jest świat bez złudzeń, czytelny i jednoznaczny. A ja wole czasem widzieć w perspektywie ulicy to, co chcę, jest mi obojętne, co tworzy iluzję, co tworzy mnie, w takiej chwili nie chce być inny, nie chcę, żeby było prosto i oczywiście.
UsuńSmutno mi więc i byle jak, kiedy po latach trwonienia i lekceważenia złudzeń pozostał mi tylko pusty plecak, który starannie boleśnie tłucze się o grzbiet.
Nie tak, złudzenia się ma, bo bez nich... tylko te pogubione nie ma sensu już zbierać. Nie będą to te same, które kiedyś miałeś :(
UsuńNo tak... Myślę, że jednak mamy określoną pulę na starcie marzeń i złudzeń, o dobru, które zwycięża zło, o pięknie niwelującym obszar brzydoty, o harmonii przeważającej chaos. Tylko określona pulę, a to, co wypadnie po drodze, jest wdeptane w ziemię i raz na zawsze stracone.
UsuńChoć czasem to o czym marzymy, wydaje się mało prawdopodobne, to uważam, że jednak warto mieć złudzenia.
OdpowiedzUsuńNawet jeśli nie powiodą nas one do upragnionego celu, wprowadzą one nas na drogę, która będzie dla nas właściwa i która przybliży nas do celu, który sobie ubraliśmy.
Pozdrawiam:)
Własnie, marzenia nie są planami, nie są po to, by były prawdopodobne, a po to, by je mieć!
UsuńUważam, że złudzenia nie są iluzją, która plącze nasze drogi, dodają naszym wyborom pasji, wręcz twórczego szału.
Życie trzeba nie tylko na serio brać, ale też z odrobiną wariactwa, które doda mu smaku. Dobrze jest czasem widzieć to, czego nie ma.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Iva, tak właśnie trzeba. Może tylko zamiast wariactwa - nieracjonalność. Staje się to jednak z czasem coraz trudniejsze, bo doświadczenie, narastające z biegiem życia jak narośl, ogranicza ruchy do niezbędnych i efektywnych. Staje się jak klapki na oczach i jak worek żarcia u szyi.
UsuńNo nie wiem. Ta nieracjonalność, a może odrobina szaleństwa to chyba jest w genach. Wtedy i doświadczenie nie przeszkodzi.Nie wyobrażam sobie życia, nawet teraz, bez tego "szaleństwa". No ale ja zawsze byłam taka szpurnięta :)))Złudzenia pojawiają się ciągle nowe. Czasem boli, kiedy rozbijają się o twardą rzeczywistość.Właśnie zdałam sobie sprawę, że mój plecak nie jest jeszcze pusty :)
UsuńJaskółko, nie chce Cię, kurcze, urazić, ale wiesz, nie jesteś całym światem :) Rozejrzyj się dookoła.
UsuńJa sam mam ostatnio uczucie, że noszę pusty plecak na złudzenia już tylko z przyzwyczajenia. Ale może to tylko chwilowo. Chciałbym, żeby tak było, bo lubię widzieć piękno nawet w szpetocie i źle mi bez tego.
Sory, nie jestem całym światem, chociaż piszę tylko w swoim imieniu i wygląda to na egoizm. Czarku, moje złudzenia (ludzie nazywają to naiwnością) zostały parę razy brutalnie roztrzaskane o , jak to nazywasz, bruk przez złych ludzi. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że trzeba ten plecak wywrócić, przegrzebać, poszukać. One tam siedzą. Nie ma życia bez złudzeń i Ty je w tym plecaku też masz. Jakiś dołek Cię dopadł. A szaleństwo? Ta odrobina? Może coś znajdziesz jako odskocznię?
UsuńO tym całym świecie wspomniałem dlatego, bo to, co dla nas ważne, dla innych ludzi może być bez znaczenia, a nie jesteśmy w stanie uwolnić się od oceniania systemu wartości innych ludzi poprzez swój. Ani Ty, ani ja, ani nikt.
UsuńZ dołkiem nie jest jakoś dramatycznie :) Skądinąd gdyby nie dołki, nie byłoby górek, tylko monotonna nudna równina.
'widzieć piękno nawet w szpetocie' - no właśnie, to jest niemal sedno i ja wciąż je dostrzegam, zwłaszcza w szpetocie:)
UsuńBywam czasem mocno zaskoczony tym, że definiuję coś jako piękne w zasadzie nie rozumiejąc, co mnie zachwyca :)
UsuńSkojarzyła mi się od razu taka piosenka Czerwonego Tulipana "Jedyne co mam to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia. Jedyne co mam to złudzenia, że mogę je mieć." Myślę, że złudzenia też się czasem przydają, gdy zabraknie nam kilku ważnych w życiu rzeczy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :-)
Modne jest pracować nad sobą, doskonalić się, poprawiać. W takim "sobie" naprawiającym się jak felerne urządzenie brak złudzeń jest oczekiwany i pożądany. Więc taki ktoś bez złudzeń, niekompletny człowiek, jest prostszy, zawodny i kruchy. Bo po każdej naprawie zostaje trochę "śrubek" jakby niepotrzebnych. Jakby konstruktor człowieka w twórczym szale naupychał w nim pełno do niczego nie potrzebnych elementów.
UsuńA kiedy, jak piszesz "zabraknie kilku ważnych w życiu rzeczy", trzeba nadziei. Jej źródłem często są złudzenia. I tak trudno jest żyć bez złudzeń, bez nadziei.
witaj
OdpowiedzUsuńjak wy z Kopaczem pięknie piszecie..
Witaj, miło mi.
UsuńMogę tylko powiedzieć, że wrażliwość Kopacza jest dla mnie nieosiągalna :)
http://www.youtube.com/watch?v=8-B-lMEKWrE&feature=related
OdpowiedzUsuńDrogie złudzenie, ile żyję i ile sił mamy: ja i ty, tyle razy odprowadzasz mnie do rozstajnych dróg, a ja nigdy nie wiem, w którą stronę idziesz. Ze mną, czy przeciwko mnie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię, Samuelu "o pięknie skomponowanych strofach". :)
Wiesz? Mam takie chwile, kiedy zawinięty w ciepły koc, patrzę na nr. ojca w telefonie i choć nie mam gdzie zadzwonić, rozmawiam z nim. Czy to On, czy złudzenie rozmawia ze mną?
Usuń