W Załóżkowiu
skrzaty usiadły na nocnikach i długo milcząc, starannie milcząc
siedziały. W którejś nieprzypadkowej chwili wstały, uniosły głowy
i tymi swoimi mądrymi spojrzeniami zajrzały mi w oczy.
Patrzyły tak
dzień i noc, do końca świata, stanowczo, twardo, nieustępliwie.
Eurypides pisał:
- Kiedy cierpi dobry człowiek ciepią z nim inni dobrzy ludzie.
A kiedy cierpi zły człowiek?
Czym jest dar uczyniony przez złego człowieka
Umarł Władysław Bartoszewski,
Sprawiedliwy Pośród Narodów Świata.
Miał wiele wad, często mocno
upierdliwych, ale był niezmiennie człowiekiem mądrym, uczciwym i
sprawiedliwym, odważnym.
Wielki smutek, wielka strata, wielki
żal nam, którzy pozostaliśmy i nadal dotykamy życia.
Śniło mi się, że cząstka
Władysława Bartoszewskiego zostanie w każdym z nas, w każdym
człowieku. Śniło mi się, że jak kropelką światła na często mrocznym morzu.
W czasie zagłady, w czasie holocaust,
Polacy bardzo pomagali Żydom, tak bardzo, że kiedy II wojna
światowa się skończyła, z tej rozpędzonej żądzy pomocy nadal
mordowali Żydów.
Potem, w 1968 i 1969 roku z potrzeby
pomagania narodowi żydowskiemu Polacy wygnali z Polski tych, którym
pomogli przetrwać czas zagłady, których uratowali.
Więc.
Wiekuisty Panie, na kolanach niosę ku
Tobie prośbę. - Ocal mnie przed żądzą pomagania, przed
żądzami Polaków.
Umarł
Günter Grass, laureat literackiej nagrody Nobla,
SS-mann ochotnik w przeszłości, znany antysemita, Honorowy Obywatel Miasta Gdańska,
przyjaciel Polski, et c.
Myśl o tym niesie
mi skromną ulgę, że nie muszę już chodzić po tej samej ziemi z
tym człowiekiem. Wszak mamy jedną ziemię do chodzenia.
Prezydent Polski, pan Bronisław Komorowski stwierdził publicznie, że zbrodnia katyńska była największą zbrodnią 20. wieku. Tym obraził mnie, mnie osobiście i bezpośrednio.
Ta wypowiedź nie jest niegodna, nie jest podła, nie jest haniebna, te określenia są zbyt subtelne i zbyt delikatne. Nie znam odpowiedniej wagi słowa, by ją zdefiniować.
Było nas dwoje ludzi na całym świecie, było źle, tak źle jakby miało być gorzej. Wiekuisty jest jednak sprawiedliwy, został więc człowiek jeden.
Nie sądź mnie z mojej pychy, bo może to nie ja, wszak to wszystko jedno. (jeden; 1)
Choćbym szedł jasną doliną, dobra się nie ulęknę.
Piszę ostatnio Dziesiąty Wiersz o Ptaku i jeśli nie zagrzęznę bez wieści w jaki poemat, napiszę. Na razie jestem przy szóstej wersji i lubię gwiazdy, szeleszczą mi na niebie. ciiii...