Jutro po zachodzie słońca zaczyna się
wraz z dziesiątym dniem miesiąca tiszri Jom Kipur, Święto
Pojednania, Dzień Przebłagania. To najświętszy dzień roku.
Poprzedza go Erew Jom Kipur
- dzień przeznaczony na ostateczną analizę swojego postępowania w
minionym roku. Proces analizy przebiega przez wszystkie dni pomiędzy Rosz haSzana a Jom Kipur (Dziesięć Dni Skruchy, Straszne
Dni) a ten dzień stanowi jego podsumowanie.
Jom Kipur jest dniem całkowitego
postu. Post w Jom Kipur jest jedynym postem nakazanym w Torze
(Wajikra 23:27). Post zaczyna się na godzinę przed zachodem słońca
rozpoczynającym święto.
Ograniczenia, które obowiązują w Jom
Kipur: Nie wolno jeść i pić (także płukać ust). Nie wolno się
myć. Nie wolno stosować żadnych kosmetyków - wynika to z zakazu
smarowania jakiejkolwiek części ciała. Nie wolno nosić skórzanego
obuwia.
Nie wolno mieć kontaktów seksualnych.
Ograniczenia te ulegają zawieszeniu wobec konieczności ratowania ludzkiego życia. Także
osoby chore, których życie mogłoby być zagrożone przez
przestrzeganie postu, muszą jeść i pić podczas Jom Kipur. Post
nie dotyczy dzieci do ukończenia 9 lat życia.
Gemar Tow. Obyś był ostatecznie
zapisany w Księdze Życia na dobre.
Żydowski Nowy Rok obchodzony jest
zupełnie inaczej niż w większości kultur. Nie jest okazją do
picia alkoholu i zabawy. Jest Dniem Sądu. Przygotowania do tego dnia
trwają w miesiącu elul poprzedzającym święto - i polegają
na analizowaniu własnych uczynków, szczególnie tych złych -
skierowanych przeciwko ludziom i Bogu. Celem etycznym Rosz haSzana i
następującego po nim Jom Kipur jest przeegzaminowanie własnego
życia, dostrzeżenie win, okazanie skruchy, przebłaganie Boga i
skrzywdzonych bliźnich.
Jutro, po zachodzie słońca zaczyna
się Nowy Rok - już 5773.
Według żydowskiej tradycji
jest to uczczenie daty stworzenia przez Boga pierwszego
człowieka.
Człowiek ten nie nazywał się Rabinowicz, ani
Goldbaum tylko Adam czyli człowiek, Ziemianin - nie był Żydem, ale
symbolicznym ojcem wszystkich ludzi.
Dlatego Rosz haSzana jest nie tylko żydowskim świętem,
ale świętem nas wszystkich, ludzi.
"Zobacz dałem ci życie i dobro, śmierć i zło, błogosławienie i przekleństwa, i wybrałeś życie."
Mamy duszę i możemy zmieniać świat!
Hieronim Korcz płukał w durszlaku
truskawki, błyszczały aromatyczne, słoneczne. Potem obrał je z
ogonków i wyłożył na talerzyk. Mruczał sobie przy tym różne
apetyczne melodyjki, jak zawsze kiedy był zaskakująco zadowolony z
czegoś, albo z siebie.
Nieoczekiwanie zatrzymała go
myśl, że jest bardzo mądrym człowiekiem, bo nie kupił od żadnej
podejrzanej firmy złota. Co prawda nie miał takich pomysłów, ale
mógł mieć. Gdyby kupił zaraz chciałby mieć kilogram, a może
sto. Zastawiłby dom i ten w Tel Avivie też, polisę na życie,
motor, samochód, puste akwarium i kota z obróżka na pchły. W
efekcie poszedłby z torbami na psy, albo pod most i stracił
najwierniejszego przyjaciela – kota Kicię. Tak, odczuwał błogie spełnienie swojej gorączki złota w postaci sygnetu i Tarczy Dawida na
łańcuszku.
I wtedy własnie, kiedy ozdabiał truskawki
śmietanką twarz rozciągnął mu krzywy grymas, bo pomyślał, że
zamiast 20 dag owoców na talerzyku mógłby mieć całe pole. A
nawet dwa pola. Co tam, plantację kaszëbskô malëny z opcją
kontraktu na eksport do Rosji, albo na Zanzibar.
Hieronim Korcz westchnął: –
Ech. Posypał truskawki odrobiną cukru, choć był cukrzykiem i
powziął dramatyczną decyzję, że musi kiedy spokojnie przeanalizować i rozważyć swoją
skłonność i podatność podejmowania ryzyka. Pomruczał w zadumie
„If I were rich man...” po czym łypiąc podejrzliwie na
truskawki zaczął je wcinać po chamsku i z lubością oblizując
łyżeczkę.
Nie pchałem się. Nie mogłem się
pchać, bo mnie nie było. Potem się dowiedziałem, że jestem naród
wybrany do boskich sztuczek. Byłem dzieciak i było mi wszystko
jedno co ci marudni dorośli myślą. Bawiłem się w podchody i
łaziłem na ryby. I takie tam. Potem podglądałem dziewczyny, w
ogóle działo się.
Teraz jest wtorek, 12 Av 5772 roku.
Może Pan mój Stwórca mnie przegapi. Przecież może wszystko. Ja
przecież się nie pcham nigdzie, np. do umierania. Nigdzie się nie
pcham poza 13 Av.
Haszem, Panie mój. Stwórco świata i
dni. Pomiń mnie do jutra, to za bardzo boli. Masz tyle spraw. Od siebie, od Twojego miłosierdzia strzeż mnie Haszem. Amein.