Czarek Samuel K.

sobota, 29 grudnia 2012

Opowieść transcendentalna



Chciałbym w zwięzłych zdaniach zawrzeć opis tej wędrówki
jak powoli śnieżny pagór ponad mnie wynosił –
I gdy w dole kierowcy niespiesznie potrącali przechodniów zapadały się rosły groby
innym nie pomagał już alkohol i trzeszczały w lodzie
serc zdrajców zakrzywione jak noże języki kobiet
a chmury całe pochłonęły światło by rozjaśnić
zmarłym ich pionowe drogi pod śnieg zaś tutaj jedynie mój jasny
wzrok witaminizował ciemność kruszył na łatwo przyswajalne cząstki
– Szklany pagór niewzruszenie niósł mnie z podglebia w podniebie
tak bym czołem dotknął nieba lodem Boga schłodził

I stało się w końcu choć zgodnie z zasadami
ziemskimi tylko demokratycznie
Przez jego białych posłów: gwałtownie
na moim czole topniejące płatki






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz