Hieronim Korcz nie stawał na wysokości zadania. Leżał, czasami siedział bo leżenie go wkurwiało. Dopadła go grypa zanim zdążył dopaść ją, obiła i sponiewierała.
Hieronim Korcz miał zasadnicze uwagi do poczynań Stwórcy. Oto obarcza kłopotami, problemami, koniecznością podejmowania decyzji, w ogóle życiem, a w zwanym międzyczasie wali grypą w łeb jakby nigdy nic, na odlew. To nie jest uczciwe ani sprawiedliwe. Bo nie ma jak oddać.
Hieronim Korcz poczłapał do półek z książkami i wziął „Inwazję jaszczurów” Karela Čapka. Jego zagrypiony mózg nie przyswajał niczego sensownego.
Wcześniej zaszedł do łazienki i ten typ w lustrze przypominał właśnie jaszczura. Powiedzmy salamandrę.
Hieronim Korcz zszedł do piwnicy. W zasadzie po to tylko żeby zajrzeć, dawno tam nie był, nawet nie pamiętał kiedy, chyba wynosząc starą lampę jakiś rok temu. Zszedłszy natknął się na małe czarne bobki. Przyjrzał się dokładnie, na kolanach z latarka w ręku. Następnie wrócił na górę i zagłębił się w internecie celem identyfikacji owych. Po pewnym czasie nie miał już wątpliwości, był pewien. W piwnicy mieszkał szczur.
Oburzony Hieronim Korcz wziął na ręce kota i zaniósł do skażonej piwnicy. Kot jednak nie wykazał kociego instynktu. Fuknął, zamarł, najeżył ogon i nieoczekiwanie chyżo, jak nigdy, wrócił do pokoju na kanapę. Hieronim Korcz machnął ręką na kota obiecując mu ścisły post. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, wydać szczurowi wojnę.
Bezwiednie pomyślał o obrońcach zwierząt, wszelkiego robactwa, ekologistach i innych tego rodzaju wariatach. Ostatnio widział takich w tv przykutych do czegoś i z najwyższą troską o swoja furtkę zamyślił działać rozważnie. Założył więc beret, rękawiczki, ciemne okulary, postawił kołnierz i dyskretnie udał się do sklepu po truciznę.
Potem rozłożył ją w strategicznych miejscach w piwnicy. Pomyślał – Szczur szczurowi nierówny – i podwoił dawki.
Następnie nie zdejmując beretu ani ciemnych okularów zamknął piwnicę na klucz, sprawdził zamki w drzwiach, rolety w oknach, pogasił wszystkie światła i udał się do sypialni. Założył słuchawki, włączył relaksująca muzykę i zdecydował być teoretycznie nieobecny i niewidoczny, trwając na pozycji do rana. - Wojna to wojna, lepiej się ukryć. - Wymruczał.
Hieronim Korcz zazwyczaj nie bywał głodny, choć zdarzało mu się. W szczególności wówczas kiedy nie miał w domu nic do jedzenia. I taka sytuacja właśnie miała miejsce.
Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, po starannej analizie faktów Hieronim Korcz doszedł do przekonania, że dopuszczalne jest zjeść na kolację jajecznicę, nawet bez bekonu, udał się więc do kuchni.
Okazało się, że w lodówce jest tylko ketchup, łagodny i pusty kartonik po jajach.
Hieronim Korcz pogłaskał czule ketchup, a kartonika nie. Wziął głęboki oddech, wypił kieliszek wina, po namyśle jeszcze jeden i poczłapał smętnie do sypialni, myśląc coraz intensywniej o tym, jak w gruncie rzeczy bardzo lubi jajecznicę i jaja na miękko.
W chwili, kiedy zaświtała mu w głowie myśl by wrócić i starannie przeszukać lodówkę i w ogóle kuchnię jeszcze raz, doszedł do przekonania, że z głodu przestaje myśleć racjonalnie. Wrócił więc do kuchni zaparzyć sobie melisę.
Hieronim Korcz zrobił sobie do porannej kawy kanapkę, w zasadzie z przyzwyczajenia bo głodny chyba nie był. Z kurczakiem ogórkiem, sosem majonezowym i sałatą. Po czym zasiadł przy stole w kuchni z gazetą w ręce, a z kanapką w drugiej.
W jakiejś chwili zauważył, że dmucha na kanapkę, a kawa jest nieco za gorąca. - No tak – pomyślał – Dmucham na zimne. Zaraz jednak zniesmaczyła go myśl, że to dmuchanie jest bardzo dziecinne. Odłożył kanapkę na talerzyk, przykrył i sięgnął po batonik przyglądając mu się zrazu nieufnie.
Hieronim Korcz wrócił do lektury gazety, czytał już jednak uważniej.
Hieronima Korcza ogarnęły wspomnienia lata, szczególnie te o pylących trawach sycących powietrze nasieniem. Miał taką wizję, choć miał ją przez łzy.
Skąd ty masz to nasienie w kącikach ust i oczu? - Pytał wówczas samego siebie zatroskany promocja homoseksualizmu w szkołach radiu, tv i sklepach z zabawkami. E tam – pomyślał lekko zaczerwieniony. - Mało to lata w powietrzu?
Hieronim Korcz czerwieniał bo myśl o puszczaniu nasienia samopas wydawała mu się szalona ale i pociągająca. Postanowił przemyśleć tą kwestię przyszłego lata. Na obrzeżach wspomnień dostrzegał, że myśli wiodą go na manowce. Zdecydował być ponad to.